* POBOCZA * OBROBJA * KRAJNICE * RUBOVI * POBOCZA * OBROBJA * KRAJNICE * RUBOVI * POBOCZA *
POBOCZA Kwartalnik Literacko - Artystyczny   NR 3 (29)
   WRZESIEŃ 2007
   ISSN 1505-1676
literatura bośniacka, poezja bośniacka

o autorze
o tłumaczce
wstecz

Muharem Bazdulj

Samuel Beckett

Tuż przy źródle Lašva, skąd na Jajce droga się wije,
Niepozorna chata w orzecha chowa się listowie,
Wokół niej wieś senna w szerokiej kotlinie,
Gdy myślę o Beckecie - ów obraz pojawia się w głowie.

Jako sekretarz Joyce'a, jeszcze za młodu,
Dantego i homara w pyszną połączył parę,
A gdy już drzewo zaczęło użyczać swego chłodu,
Niektórzy poprzez Godota odkryli w Boga wiarę.

Gdy milknie Rimbaud, słychać trąb granie,
Milczenie młodzieńca jak jęk niewolnika:
Ot, maniera pragnąca stać się atrybutem.

Coraz bardziej cichłeś na bruzd pogłębianie,
I że skroń twa pod srebrem nieodmiennie zanika;
W mędrca milczeniu wiedza jest absolutem.

 

Bruno Schulz

Gdy z herbarium znienacka wypadnie liść topoli
Pogubiony, zapomniany jak postać pułkownika
- ten z filmu Francisa Forda Coppoli -
Kultowego od pokoleń wojownika,

Wspominam ciebie - którego żołnierz zabił w getcie,
W Drohobyczu - który był życia twego treścią,
Ciebie - który pisałeś o księdze, lecie,
Ciebie - którego życie było jedną opowieścią.

Twój krajan przepłynął siedem, a nie jedno morze,
Jądrem Ciemności ślad własny odciskając -
Zda się już być dzisiaj nieśmiertelnym Kurtz;

Schronienie dla siebie odnalazłeś w Torze,
Z progu swego domu kosmos wszechpoznając -
Bruno Schulz to już ten właśnie Bruno Schulz!

 

Witold Gombrowicz

Najpierw w knajpie żydowski król rozpłomieniony,
By przysiąść się do ciebie wielu sobie marzyło.
Potem niezmiennie pokład, choć dzień zachmurzony,
A wiatru zawodzenie ulewny deszcz przynosiło.

W Argentynie nieśmiały i wściekły na początek,
Potem Borgesa poznałeś - i trochę przesadziłeś,
Więc pozorny spokój, nie tylko pozorny smutek,
I ze skorup swe życie na nowo skleciłeś.

Zaczynasz pisać dziennik, w sympatycznej swej manii,
Nikt przed tobą nie śpiewał takiej jaijailitanii,
I jeszcze wiele rzeczy przed tobą napisane nie było.

Po Berlinie Saint-Paul-de-Vence ci się przytrafiło,
Do Polski nie wróciłeś, do mitu przykładając rękę;
Mając Ritę, darować sobie mogłeś polską udrękę.

 

Emil Cioran

Cały wszechświat jest rozpadaniem,
otchłanią, w której każdy statek tonie, bezdenną,
Całe życie jest ćwiartowaniem,
Beznadziejną rozpaczą i tragedią bezsenną.

Wszędzie krew i wszędzie łzy,
Wszędzie klątwy i obelgi,
Ułomne są tutejsze muzy,
Wszystkie nieme i niedołęgi.

Historia - krwawy kłębek,
Od paryskiego serca po bałkański pępek:
Poeci, mordercy, święci, nędzarze

Rozbójnicy, kurwy, pociski, cmentarze.
Narodziny - największe zniewolenie;
Gorycz, śmierć, radość i upodlenie.

 

Soren Kierkegaard

Mój kolega ze średniej
Wali po bankomacie
Jak miał w zwyczaju dawniej
Na poker-aparacie.

Przypomniałem sobie o Kierkegaarda słowach:
Zawsze będziemy tym, kim byliśmy w szkole;
Z cyprysu żadna sosna się nie uchowa,
Wiecznie te same miłości, te same niedole.

Uwodziciel czy mnich - fałszywy dylemat,
Przecież dobrze wiedziałeś, że wyboru nie ma;
Albo - albo nie może być na rzeczy.

Prawda jest jedna.
Przenigdy nie dowierzaj rzeszy;
Regina też jest jedna.

 

Muharem Bazdulj
z bośniackiego przełożyła Agnieszka Łasek

Wstecz

literatura bośniacka, poezja bośniacka