* POBOCZA * OBROBJA * KRAJNICE * RUBOVI * POBOCZA * OBROBJA * KRAJNICE * RUBOVI * POBOCZA *
POBOCZA Kwartalnik Literacko - Artystyczny   NR 1 (27)
   MARZEC 2007
   ISSN 1505-1676
literatura serbska, poezja serbska

o autorze
o tłumaczce
wstecz

Dragan Bošković

BLOKOWISKA

z perspektywy czosnku

Niemiłe trwanie w mig się zaczyna:
Ku ziemi lecą domki z kart
w nekrologi przyzwyczajeń i ludzi.
Z dachów podrywają się papierowe latawce
uliczne lampy uchylają im kapelusza.
Szczęście rozbite na błahe fakty
w oczach odmierzonego cienia i nocy.
Zegary krążą po ścianach, liście po drzewach
wśród puszek poniewierają się rozbudzone deszcze:
czosnek samobójca leci z czwartego piętra.

 

BLOKOWISKA

z perspektywy mojej matki

Wiatr wieje przez zamknięte bramy
trzęsie tramwaj w znoszonym płaszczu
papier tańczy walca na przystanku
kopciuszek wypadł z dyni na drogę:
dzień wcisnął zmarznięte palce
w chmury podbite futrem.
Ulicą Nehrua ciągną gesty i słowa
zgrabiona postać przeszukuje kontenery
otwarte sny i otwarte kolory.
W metonimii wysokich obcasów ukrywa się dziewczyna
suche liście wpadają do piwnicy
żeby zagrzać posłanie dla nowego przyjaciela.
Na panoramę przeszklonego miasta
zaciągam zasłonę spraną zapomnieniem:
tylko moja matka karmi mewy uśmiechami
żeby z południa przyniosły jej chleba i soli.

 

PRZEDMIEŚCIE

bez perspektyw

Dzisiaj wieczorem wyobraźnię opuszczają kłamstwa
rękawiczki drwią sobie z rozcierania rąk
słowa kapią z głowy wprost w usta
w uszach obrazy, we włosach pierścienie.
Ślady skrzydeł - błoga przeszłość
złamana forma - rozcięta warga
kręgi światła, kręgi światła
w eliptycznej opowieści aureola i klątwa.
Dzisiaj wieczorem aniołowie się nie poznają.

 

OSIEDLE CYNAMONOWE

z perspektywy przysadzistej kobiety

W oknie przysadzista kobieta apatyczna niczym wrona.
Spóźniony wiatr zakrada się przez dziurkę od klucza
w oczy wieje mu piasek.
Spocone czasowniki, liczebni śmiertelnicy
pod oficerskim mundurem szklanka wody.
Szczyty wieżowców kroją powojenne dni
w duże pajdy na bajeczną ucztę.
Ku słońcu uśmiechnięty zaskroniec
ogonem kreśli imię cynamonowe:
BRUNO SCHULZ.
W oknie przysadzista kobieta apatyczna niczym wrona.

 

CENTRUM MIASTA

z naszej perspektywy

Stoimy w centrum miasta
w którym ostatecznie zanika sens
i tylko po to żeby wam pokazać oglądamy
rozbite słońce
przez czterdzieści siedem godzin zawieszone na niebie
wymykające się kalendarzowi
Widzimy cerkiewne dzwonnice
Zaostrzone w chmurach-strugaczkach
mieszkania zabezpieczone kłódkami
naszych sobowtórów
rozmawiających ze sobą
Widzimy też mewę
skrzydła upstrzone czerwonym lakierem samochodowym
je śniadanie na wysypisku
potem wciska łepek pod studzienkę
na przekór spragnionej ziemi:
chlip chlap chlip chlap chlip chlip chlip

 

Dragan Bošković
przekład Agnieszka Łasek

Wstecz

literatura serbska, poezja serbska